Obiektyw_nie tylko o architekturze - Maroko
Prezentujemy szóstą część z cyklu fotoreportaży Bartosza Haducha, powstałych podczas podróży do Azji, Afryki i Europy. Architekt, wspólnie z bratem – Michałem, przedstawiają impresje z podróży po Maroku, opisując klimat wielkich królewskich miast oraz niewielkich górskich osad “kraju zachodzącego słońca”.
Niespełna godzinna przeprawa promem z Europy pozwala przedostać się do świata , gdzie obrazy, niczym z „Baśni tysiąca i jednej nocy”, mieszają się z `widmem` nowoczesności. Świat ten wypełnia kontrast między pustynną, górzystą naturą, a misternie kształtowaną architekturą historyczną
i chaotyczną współczesną zabudową. Wszystko to zabarwione odwiecznymi elementami kultury marokańskiej: od dźwięków arabskiej lutni Ud, smaku kuskusu i daktyli, aromatu miętowej herbaty, po zapach fajki wodnej tzw. sziszy, a gdzieniegdzie haszyszu. Pierwszym punktem dla podróżujących drogą morską z półwyspu Iberyjskiego do Afryki jest zazwyczaj Ceuta lub portowy Tanger, nie bez powodu owiany złą sławą. Miasto, będące swego czasu ulubionym miejscem hippisów, słynie obecnie z przemytu. Pozostałości po portugalskich kolonizatorach i międzynarodowej strefie bezcłowej mieszają się tu z chaotyczną, historyzującą zabudową ostatnich lat. Podobne, banalne budynki mieszkalne i hotele utrzymane przeważnie w pastelowej kolorystyce są niestety zmorą wielu miast basenu Morza Śródziemnego. Aż trudno uwierzyć, że Tanger konkurował z Wrocławiem i Yeosu o organizację EXPO 2012 i otrzymał większe poparcie od stolicy Dolnego Śląska.
Postkolonialna, obronna zabudowa charakteryzuje malowniczo położone nad Atlantykiem Asilah, tradycyjne miejsce artystycznych plenerów. Innym miasteczkiem wartym polecenia jest zagubiony w górach Atlasu, mieniący się błękitem i bielą Szefszawan. Niebieski kolor elewacji ma uzasadnienie praktyczne. Sprawia wrażenie chłodu oraz podobno odstrasza owady. Zagadką pozostaje, dlaczego podobne tłumaczenia można usłyszeć od mieszkańców odległego, niebieskiego miasta Jodhpur w Indiach. W Szefszawan jeszcze na początku dwudziestego wieku obowiązywał zakaz wstępu dla chrześcijan. Nieprzychylne nastawienie dla przybyszy `z zewnątrz` jest zresztą wciąż sporadycznie spotykane w mniejszych miejscowościach Maroka.
Zupełnie inny charakter ma kosmopolityczna `biała` Casablanca. Szczególne wrażenie robi tu monumentalny, trzeci pod względem wielkości po Mekce i Medynie meczet świata, nazwany imieniem Hassana II. Okazałą budowlę z największym minaretem świata budowało w latach 1980-1993 10 tysięcy marokańskich rzemieślników. Ciekawostką jest fakt, że wznosi się ona na sztucznym nasypie ponad wodami oceanu, które widoczne są przez przeszkloną podłogę we wnętrzu meczetu. Czasem otwierany jest też ogromny dach świątyni. W wielkomiejskim gwarze, pośród nowoczesnych wieżowców ze szkła i betonu na próżno jednak szukać klimatu słynnego filmu z Humphreyem Bogartem i Ingrid Bergman w rolach głównych.
W poszukiwaniu orientalnego przepychu należy udać się do `czerwonego` Marakeszu. Trudno nie wstąpić o zmroku na magiczny plac Dżemaa el Fna, który wraz z zachodem słońca wypełnia się muzykantami, treserami małp, zaklinaczami węży, akrobatami, kuglarzami czy sprzedawcami lokalnych specjałów. Marakesz to także piękny Meczet Kutubijja (którego kwadratowy plan i minaret są punktem odniesienia dla nowo-budowanych marokańskich meczetów). Zachwycają tu także ogrody, jak choćby ten przy granatowej willi Jacques’a Majorelle (inspirowanej pracami Le Corbusiera) autorstwa architekta Paula Sinoira. Budynek jest obecnie własnością kreatora mody - Yves Saint Laurant’a. Marakesz to również raj dla miłośników dobrych wnętrz. Pełno tu tzw. riadów, starych budynków z centralnie umieszczonym patio, a często z okazałym wewnętrznym ogrodem. Obecnie riady są często przekształcane w hotele, restauracje i luksusowe rezydencje zamożnych miejscowych i cudzoziemców.
Kolejne z królewskich miast - Rabat, słynie z kazby (cytadeli) Udaja, z której roztacza się piękny widok na miasto, ocean oraz… liczne bocianie gniazda na pobliskich słupach i dachach. Największą atrakcją stolicy królestwa są jednak ruiny meczetu z XII wieku z Wieżą Hassana oraz Mauzoleum Muhammada V.
`Zielony` Meknes słynie z kolei głównie z Mauzoleum Mulaja Ismaila, prawnuka Mahometa, jednego z najważniejszych władców Maroka. Najbardziej zachwyca jednak labirynt ponad dziewięciu tysięcy wąskich uliczek mediny (starego miasta) w `niebieskim` Fezie, przenoszący widza w świat średniowiecza. Jedynie miejscowi handlarze i przewodnicy są w stanie nie stracić orientacji w plątaninie setek podobnych miejsc. Mapy, a nawet urządzenia nawigacji GPS okazują się bezużyteczne. Ta część miasta jest jednym wielkim targiem (tzw. Sukiem). Szczególnym miejscem, ukrytym pomiędzy wąskimi uliczkami, są słynne feskie garbarnie skór, do których akurat można łatwiej trafić podążając za specyficznym `zapachem`, który z powodzeniem mógłby znaleźć miejsce w oryginalnej kolekcji perfum japońskiej firmy Comme des Garçones, obok flakonów z wonią `Spalonej Opony` i `Oleju Samochodowego`. W Fezie urzeka też piękno tutejszych medres (szkół koranicznych). Imponujące są misterne, symetryczne ornamenty roślinne czy kaligrafie wykuwane w kamieniu lub rzeźbione w drewnie na ścianach i sufitach, oraz mozaiki kolorowych kafli zellidż. Ręczne, precyzyjne wykonanie niektórych z tych zdobień, zajmowało anonimowym rzemieślnikom czasem kilkanaście lub kilkadziesiąt lat.
Po wizycie w Fezie warto zapuścić się również na bardziej dzikie południe, żeby odnaleźć widoki rodem z filmu `Babel` Alejandra Inaritu. Znaczną część Maroka zajmują góry Atlas, `grające` w jednym z epizodów tego filmu. Miłośnicy X muzy masowo odwiedzają ksar (fortecę) Ajt Bin Haddu gdzie kręcono sceny `Gladiatora` czy `Aleksandra`.
Egzotyka, różnorodność, temperatura, smaki i zapachy Maroka zostają na długo w pamięci, ale chyba najintensywniejsze wspomnienie wiąże się oczami tamtejszych kobiet – często jedynym, oprócz dłoni zdobionych tatuażami z henny, elementem który eksponują światu.
→ architektura, Maroko i Obiektyw nie tylko o architekturze
Artykuły
Fantastycznie.Piękny fotoreportaż.W marcu wybieram się do Maroka i informacje zawarte w tym materiale bardzo się przydadzą.Wielkie dzięki.Pozdrawiam.
Fajnie.
Ponieważ pare minut temu oglądałam bardzo podobne zdjęcie, nie moge się powstrzymać i podaję linka:
http://www.obiektywni.pl/autorzy/autor-931-0-0-0-627.php#k627
Z Maroka jest zaledwie kilka, ale za to jakie zdjęcia z Patagonii;>
Polecam w wolnej chwili.
niezłe oko!
ja z kolei polecam nieco inne - mniej formalne spojrzenie na maroko - myślę, że te fotorelacje mogą się uzupełniać. pozdrawiam autora!
http://canabsd.org/maroko2007/
piękne zdjęcia,
a móc zobaczyć to na żywo,usłyszeć dźwięki i poczuć zapachy to musi być fantastyczne doświadczenie,
inspiracja odnośnie architektury i malarstwa ogromna.
pozdrawiam